Bigoreksja – kiedy trening zamienia się w obsesję
21.07.2025

Rzeźbiona w pocie czoła sylwetka kojarzy się zwykle z dyscypliną, determinacją i zdrowym stylem życia. Jednak nie zawsze jest powodem do dumy. Dla osoby cierpiącej na bigoreksję – zaburzenie znane też jako dysmorfia mięśniowa – ciało staje się projektem nigdy nieukończonym. Obsesja na punkcie idealnej muskulatury prowadzi do wyniszczenia organizmu, a wszystko zaczyna się w psychice. W oczach bigorektyka własne ciało nigdy nie jest wystarczająco dobre – nawet jeśli dla otoczenia wygląda perfekcyjnie.
Zaburzony obraz własnego ciała
Bigoreksja często rodzi się z niskiej samooceny, nieakceptowania własnego wyglądu i ciągłego porównywania się do innych. W mediach kreowany jest wizerunek sylwetki idealnej: umięśnionej, harmonijnej, bez grama tłuszczu. Dla osoby z zaburzeniem „bycie fit” staje się nie wyborem, lecz przymusem. Liczy się każdy detal – obwód klatki piersiowej, centymetry w bicepsach, wyraźnie zarysowane mięśnie brzucha. Problem często dotyczy osób, które w dzieciństwie miały trudności w relacjach z rówieśnikami, były wyśmiewane lub czuły się niedostatecznie silne fizycznie. W dorosłym życiu próbują nadrobić te braki poprzez kontrolę nad ciałem – niestety, w sposób skrajny i destrukcyjny.
Kiedy liczą się już tylko treningi
Osoby z bigoreksją podporządkowują życie obsesyjnym treningom – nierzadko ćwiczą dwa lub trzy razy dziennie. Regularnie mierzą swoje ciało, śledzą każdy milimetr wzrostu mięśni i porównują się z innymi. Zmieniają dietę na wysokobiałkową, często eliminując tłuszcze, co prowadzi do poważnych niedoborów witamin i minerałów. Trening staje się ważniejszy niż życie towarzyskie, praca czy rodzina. Gdy z jakiegoś powodu nie mogą ćwiczyć, odczuwają niepokój, rozdrażnienie, a nawet poczucie winy. Pojawia się izolacja społeczna i życie ograniczone do schematu: trening – dieta – pomiar – trening.
Wyniszczanie własnego organizmu
Najgroźniejsze skutki bigoreksji dotyczą zdrowia fizycznego i psychicznego. Osoby dotknięte tym zaburzeniem często sięgają po suplementy, sterydy anaboliczne lub wprowadzają skrajnie restrykcyjne diety bez konsultacji z lekarzem czy dietetykiem. To prosta droga do wyniszczenia organizmu i poważnych powikłań zdrowotnych. Wśród najczęstszych skutków bigoreksji można wymienić:
- zaburzenia hormonalne, prowadzące m.in. do spadku libido i problemów z płodnością,
- uszkodzenia narządów wewnętrznych w wyniku długotrwałego stosowania środków anabolicznych,
- niedobory witamin i minerałów, wynikające z restrykcyjnych, jednostronnych diet,
- problemy psychiczne, takie jak stany depresyjne, lękowe czy agresja,
- izolację społeczną i pogorszenie relacji z bliskimi,
- zaburzenia odżywiania, często prowadzące do skrajnego wyniszczenia organizmu,
- w skrajnych przypadkach próby samobójcze, wynikające z poczucia bezradności i braku akceptacji własnego ciała.
Media społecznościowe – idealne ciało jako pułapka
Jednym z głównych czynników napędzających rozwój bigoreksji jest presja wywierana przez media społecznościowe. Instagram, TikTok czy YouTube każdego dnia serwują setki obrazów perfekcyjnych sylwetek: umięśnionych, wyrzeźbionych, wyeksponowanych w idealnym świetle i pod odpowiednim kątem. Dla osoby z tendencją do zaburzeń postrzegania własnego ciała to prosta droga do obsesji. Algorytmy promują treści pokazujące coraz bardziej ekstremalne transformacje, zdjęcia „przed i po”, filmy z treningów i codziennego „dyscyplinowania się”. Pojawia się nieustanna potrzeba porównywania się z innymi – z trenerami, influencerami, osobami, które prezentują życie podporządkowane wyglądowi. Często jest to obraz nierealistyczny, wyretuszowany, zmanipulowany filtrami lub nawet wspomagany środkami dopingującymi, o których się nie mówi. W efekcie bigorektyk utwierdza się w przekonaniu, że ciągle wygląda „niewystarczająco dobrze”, bo nie dorównuje temu, co widzi w sieci. Presja staje się stałym elementem codzienności, a media społecznościowe pełnią rolę lustra, które zniekształca rzeczywistość i nie pozwala spojrzeć na siebie obiektywnie.
Bigoreksja nie dotyczy tylko mężczyzn
Choć bigoreksja kojarzy się najczęściej z kulturystami i mężczyznami obsesyjnie dążącymi do rozbudowy masy mięśniowej, coraz częściej problem ten dotyka także kobiet. W ich przypadku obraz zaburzenia może wyglądać nieco inaczej – zamiast klasycznego „pompowania mięśni” pojawia się skrajne przywiązanie do „fit sylwetki”: wyrzeźbionego brzucha, zarysowanych ramion, jędrnych pośladków i beztłuszczowego ciała. Hasła typu „strong is the new skinny” pozornie promują siłę i zdrowie, ale w praktyce często generują kolejną presję. Kobieta ćwicząca siłowo zaczyna przekraczać granicę między pasją a obsesją – trenuje kilka razy dziennie, kontroluje każdy gram pożywienia, a swoje ciało ocenia wyłącznie przez pryzmat wyglądu. Mimo że wygląda świetnie, w jej głowie wciąż pozostaje myśl: „jestem za słaba, za mało umięśniona, za mało wyrzeźbiona”. To błędne koło prowadzi do przemęczenia organizmu, zaburzeń hormonalnych, zaniku miesiączki, a nawet problemów psychicznych. Co więcej, społeczna akceptacja dla „ciężkiego treningu kobiet” sprawia, że objawy bigoreksji u kobiet często są bagatelizowane lub mylone z determinacją i „silnym charakterem”. Tymczasem to także forma uzależnienia, która wymaga uwagi i pomocy specjalistów
Jak zatrzymać tę spiralę?
Aktywność fizyczna to ważny element zdrowego stylu życia – ale tylko wtedy, gdy nie zamienia się w obsesję. Gdy dążenie do lepszej sylwetki przechodzi w ciągłe niezadowolenie z efektów i niszczenie własnego organizmu, konieczna jest pomoc specjalistów. Leczenie bigoreksji wymaga pracy na kilku poziomach: zmiany podejścia do odżywiania, przerwania destrukcyjnego schematu treningowego i przede wszystkim pracy nad własną psychiką. Kluczowa jest psychoterapia, która pomaga zmienić zaburzony obraz własnego ciała i nauczyć się akceptacji siebie. To jedyny sposób, aby zatrzymać proces autodestrukcji i przywrócić równowagę między dbaniem o formę a zdrowym życiem.